Wiersze 

Jeśli odwiedziłeś moją stronę i ci się spodobała proszę zostaw po sobie ślad w ostatniej zakładce więcej jest księga gości dopisz się Dziękuję.
Mówią stary, niech umiera, po co mu przebłyski światła,
Przecież nikt nie mówił nigdy, że śmierć będzie łatwa,
Że ktoś przytuli, gdy koniec zbliża się nieubłaganie,
A ja powiem, gdy niebo blisko, niech zaśnie na Twym kolanie.
…Niech wzrok Twój kojąco podziała, dotyka czule, masuje,
Serce swą miłością, bo mimo wieku on nadal czuje,
Dusza dozna wówczas ciepła, czegoś bezcennego,
Więc przytul swe serce do tego – wielkiego serca psiego.
"To tylko pies, tak mówisz
tylko pies...
a ja ci powiem
że pies to często jest więcej niż
człowiek
on nie ma duszy, mówisz...
popatrz jeszcze raz
psia dusza większa jest od psa
i kiedy się uśmiechasz do niej
ona się huśta na ogonie
a kiedy się pożegnać trzeba
i psu czas iść do psiego nieba
to niedaleko pies wyrusza
przecież przy tobie jest psie niebo
z tobą zostanie jego dusza"
Psia brama do nieba
Odszedłeś, lecz wciąż jesteś
W moim sercu na zawsze zalegniesz
W moje ciało wstąpiła Twa dusza
Tak, że niestraszna mi powódź lub susza

Kiedy stanę przed bramą
Z łaską mi daną
I zobaczę dostojne anioły
To zatęsknię do psiej sfory

Rzucę okiem na bramę do Nieba
I szepnę ,,Mnie tam iść nie potrzeba
Ja chcę iść tam, gdzie Astra odeszła
Chcę z powrotem z tym miksem zamieszkać"

Anioł westchnie, poda mi rękę
A gdy już cała zblednę
Popatrzy mi w oczy i szepnie:
,,Wybór należy do Ciebie"

Doprowadzi mnie do pewnej bramy
Przy której jakiś pies ukochany
Ze skrzydłami i aureolą na głowie
W moim języku dostojnie powie

,, Nikt jeszcze nie wybrał z ludzkości
Nosów, ogonów, mięsa i kości
Zostanie Ci to wynagrodzone"
I założy mi PSIĄ aureolę
Rankiem przyszedł Psi Anioł
na skrzydłach Cię poniósł
do nieba

Zabrał ze sobą Twą radość
szaleńcze merdanie ogonem
dotyk zimnego nosa
i tupot łap po podłodze

Tak bardzo Ciebie brakuje
choć płakać przecież nie trzeba
bo wróci tutaj Psi Anioł
i poprowadzi na łąki gdzie wszystkie psy pożegnane
biegają swobodne szczęśliwe
Psy
które wyszły na wieczny spacer
cierpliwi towarzysze
dziecinnych zabaw
dyskretni świadkowie
pierwszych pocałunków
piastunki naszych dzieci
psy
o tyle od nas mniej skomplikowane
że rozumiały co to wierność
która jest dla nas
abstrakcyjnym rzeczownikiem
odmienianym przez losowe przypadki
psy zazdrosne ale nie zawistne
które umiały patrzyć prosto w oczy
naszej samotności
urodzeni komicy
z pantoflem w pysku
psy
które nie przyjdą już na zawołanie
Bozia dała pieskom zbyt krótkie to życie,

coś się Jej popsuło w wielkim, boskim planie.

Może nie powinnam, lecz zapytam skrycie-

czemu mi zabrano me pieskie kochanie ?

Czemu nie zobaczę więcej słodkiej mordki

uśmiechniętej stale z rana do wieczora? (...)

Czemu nie usłyszę już więcej szczekania?

Jak można zamienić to mądre spojrzenie

na samotne chwile gorzkiego czekania?

Może Bóg się jednak nie pomylił w planie

i dobrze obliczył kruche, pieskie życie.

Gdy zsyła tu dobre, przyjacielskie dusze

daje im też tajny plan do wykonania-

mają nas nauczyć zapomnianej dawno sztuki bezinteresownego kochania.

Daje Bóg im więc kilka tylko lat,

by nauczyć ludzi kochać tak po prostu

i cudowne oczy, których krótki blask

roztopi serc wielu lodowe komnaty,

a do tego przecież wielu nie potrzeba lat,

by uczynić człowieka wewnętrznie bogatym...
Są pewne rytuały, które zachowuję:
więc: tapczan tylko w połowie zajmuję,
nóg pod stół kuchenny nie wsuwam za daleko.
drzwi otwieram szybko, by nie za długo czekał.

Chodzę na spacer drogą utartą od lat.

Ja i cień mojego psa.
Człowiek w pustym mieszkaniu
jest jak kustosz wspomnień

Nagle dzień jest za długi
i czasu za wiele
i cisza wprost nieznośna,
i bezruch powietrza.

Jest tapczan za szeroki
jeszcze ciepły kocyk
i miska nadal pełna,
bezkarny kot w ogrodzie
i ptaki, i ptaki.

Puste mieszkanie jest
jak muzeum wierności
"Dokąd idą psy gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba.

Ja proszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuje z anielskich chórów
tudzież innych nagród nieboskłonu.

W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy."
Sercu mi najmilszy
wrażliwy, oddany i kochany
dzięki tobie dzień jest jaśniejszy
a noc zalewa nas cichym spokojem.
Nikt mnie nie wita jak ty,
nikt nie potrafi rozbawić jak ty.
Krok w krok podążasz za mną
racząc mnie swoim oddaniem i miłością
mimo, że nie potrafić mówić, ja słyszę
twoje prośby i zachcianki-jestem przy tobie,
bo nawet kiedy deszcz pada
słońce nie przestaje świecić
-kiedy cię widzę-
„Śpij piesku, śpij…
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
Śnij, piesku śnij…
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy”
Jeśli kiedyś duma nadmierna
z człowieczeństwa w tobie zagości,
pójdź do schroniska niechcianych uczuć,
przechowalni niepotrzebnej miłości.

W każdej klatce mieszka ciężka dola.
Między pręty smutek wciska nos.
I na pewno nie załatwia sprawy
wzruszenie ramion,no cóż,taki los.

Może,kiedy tam się wybierzesz,
smutne oczy zawładną twym sercem
i już będzie jedna miłość potrzebna,
jednej stanie się kres poniewierce.

Potem będziesz miał już samą radość:
psa z milionem merdających ogonów.
I z pewnością szybko się przekonasz,
że to lepsze od fałszywych ukłonów.
Czy dotarłeś bezpiecznie, kochany,
po drabinie z bielutkich obłoków
do tęczowej, świetlistej bramy?
...Uchylona, choć nie słychać Twych kroków.

Wsuń łapeczkę w szparę - w tę niebieską,
teraz główkę; widzisz most? – piękny pewnie!
Nie bój się, podążaj jak ścieżką,
drugi brzeg to Twój dom, choć beze mnie.

No a ja, chociaż serce mi pęka,
myślę tutaj o Tobie z uśmiechem,
przecież wiem, kto na Ciebie tam czeka.
Znam ich, wiedzą że idziesz.
Już lepiej?

Bądź szczęśliwy w tęczowej krainie,
ja swą miłość Ci czasem podeślę,
- zbieraj ją, gdy do Ciebie dopłynie,
ale czasem odwiedź, choć we śnie.
Przyjacielu mój..
Pójdźmy razem daleko w świat,
nie dogonią nas chmury,
nie dogoni nas wiatr.
Bez smyczy,kagańca,bez smutków
i trwóg!No dalej Przyjacielu!
Choćmy już!

Będziemy biegać po złotych
polanach,
będziemy skakać,hulać do rana;
Ciepłe buty tylko włóż;
Jeszcze nie zalożyłeś ?No dalej!
Szybko!
Choćmy już!

Opadł już ogon;
Sił już zabrakło;
Wieczne czekanie
na nic się zdało..
Odejdę sam lecz wierzę,że przyjdziesz,
że jak się obudzę
Ty
będziesz przy mnie...
Przyjacielu - Ty zawsze przy mnie byłeś
Przyjacielu - krok w krok za mną chodziłeś
Dzień w dzień budząc mnie Swym mokrym noskiem
Sprawiałeś, że nawet najgorsze dni stawały się radosne

Pamiętasz nasze spacery?
Pamiętasz nasze łąki, lasy, szlaki zdobyte?
Pamiętasz te widoki oglądane z zachwytem?

Pamiętasz...
Pamiętam i ja, choć Ciebie już nie ma
Pamiętam Twe oczy, Twe pełne miłości spojrzenia
Oczy, które błyszczały aż do końca Twego istnienia
Oczy, w których zgasło życie w oku mgnienia

Chce wierzyć, że gdy nadejdzie mój kres
Zamknę oczy, a my znowu spotkamy się
Wśród zieleni traw i woni kwiatów
Położymy się jak dawniej, jak za dawnych czasów

Teraz tylko jedno powiedzieć chcę
Nigdy Cię nie zapomnę
Piesku, kocham Cię.
Psia dusza czeka na człowieka
w drzwiach, w progu, w oknie, na posłaniu
i zawsze możesz liczyć na nią.

Pogłaszcz miejsce obok siebie w kształt psi,
a poczujesz, że przy tobie śpi.
Panie Boże
wszystkich żywych stworzeń
jeśli gdzieś ma być to psie niebo,
to wiem, że mój pies leży u drzwi
z pyskiem na łapach
i czeka.

Bo pies jest w pełni psem wtedy,
gdy ma kochanego człowieka.
Niech tam będzie mu tak jak tutaj,
tylko bezboleśnie,
bo inaczej pies wróci do mnie,
położy się na schodach
i zażąda powrotu do domu,
miski, koca, miejsca na tapczanie.
I ptaków w ogrodzie, by móc szczekać na nie
I kilku kotów, żeby ćwiczyć pościgi
I żeby ogonem
znów rozmawiać ze mną na migi.
Psia wierność psu nie daje odejść,
bo cóż bez psa ma robić człowiek?
Więc kiedy się samotnie błąkam,
ona mnie mokrym nosem trąca.

Pod ręką czuję łeb kudłaty,
ze schodów wciąż zbiegają łapy,
a gdy się kładę na kanapie
przy mnie psa cień leciutko chrapie.
Siada Pan Bóg wieczorem przy kominku, zmęczony
W wysiedzianym fotelu, wreszcie w starych kapciach
Wzdycha ciężko i smutno, potrząsając głową
Ciężko być Panem Bogiem w takich trudnych czasach
Panie...z pyskiem na Bożej nodze mruczy Boży Pies
Ten Azor, ten z wioski pod lasem, ma za krótki łańcuch
Widzę, że jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest...
I, Panie Boże, ta Bella, co oszczeniła się w lesie
Umarła wczoraj. Z głodu. Anioł duszę już niesie.
Ale wzięliśmy mamę, a dzieci zostały same...
I w lesie psa ktoś przywiązał, bo miał już jego dość
Daj żeby jeszcze dzisiaj szedł lasem inny ktoś
Pomyśl o psach, które tęsknią, i wszystkich tych, co są głodne
I o tych, które są bite, i wielu tych, co samotne
I przejechanych na drogach – żeby trafiły do Boga...
Panie...jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest
One mnie proszą o ciebie, mruczy do Boga pies
- dobrze już, dobrze, piesku, zrobimy wszystko w lot -
z boku, na cichych łapach, skrada się Boży Kot..
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW