Pomóżmy tym które są wśród nas !!!


Lubię psy a wręcz je kocham mojej Łezki już nie ma i wtedy kiedy
pogodzimy się już z utratą zwierzaka mimo to że napewno nigdy nie
zastąpi nam utraconego przyjaciela i wiele razy na początku będziemy
myśleć , że to nie to samo, ale myśle że serce ludzkie jest tak duże iż
może przytulić jeszcze jedno szczęście psie lub kocie. My zdecydowaliśmy się na kotka, bardzo chciałabym mieć psa ale razsądek nakazuje nie brać do domu pieska bo mogłabym go unieszczęśliwić gdyż przez większość dnia jestem w pracy. A więc jeżeli zdecydujecie się na przygarnięcie jakiegoś pupila, proponuję rozejżeć się najpierw po schroniskach w swoim mieście. Tam jest tyle psich i kocich nieszczęść. Proponuję parę linków stron gdzie można znaleść zwierzątka do adopcji.
Do adopcji:
http://www.niechcianeizapomniane.org/adopcje.php?rodz=pieshttp://przytulisko.glowno.pl

Hero

Hero jest wesołym psim nastolatkiem, który w swoim dwuletnim życiu zdążył już doznać okrucienstwa i głupoty człowieka. Wnioskując z jego zachowania domyślamy się, że był przez swojego poprzedniego "właściciela" szczuty i wychowywany na agresora. Jednakże hero z
charakteru jest raczej pacyfistą i jedyne co udało się osiągnąć "właścicielowi" to kompletnie psa zastraszyć. Pies boi sie podejść do miski i zjeść w naszej obecności, jest też bardzo nieufny na początku. W momencie kiedy się czegoś/ kogoś boi - warczy. Jest to w sumie dobre w miarę zachowanie, bo nie gryzie, tylko wyraźnie komunikuje, że dalej nie wolno się posunąć. Niemniej jednak, na pierwsze dni trzeba założyć, ze będzie się wycofywał w jakiś bezpieczny kąt i warczał przy próbie zbliżenia się człowieka. Trzeba mu dać czas i przestrzeń, w końcu się przełamie i sam przyjdzie - tak było u nas. Stąd dumamy, że może lepiej by się czuł w domu z ogródkiem, gdzie mógłby sobie w dzień siedzieć. On lubi mieć swój małyazyl,gdzie może się schować jak go już wszyscy zmęczą. Nie jest on po prostu taką typową przylepą, chociaż czasem jak się rozpędzi z tuleniem, to jakby się sam siebie wystrasza i ucieka :)w domu hero jest cudownym, nieinwazyjnym, nienachalnym psem. Nie sępi przy stole (no chyba że nowa rodzina coś da, to wtedy tak :)), nie zaczepia w kuchni przy gotowaniu. Nie jest psem szczekliwym, nie ruszają go specjalnie ruchy na korytarzu. Zostaje sam bez żadnego problemu, nie niszczy, nie hałasuje - u nas ma otwarty balkon cały dzień, z relacji sąsiadów wiemy, ze lubi tam poleżeć na słoneczku, ale nie wydaje żadnych dźwięków. Nie ma z nim już żadnych problemów na ulicy - ludzi mija obojętnie w miarę, również wózki, rowery, laski i inne nietypowe rzeczy.Trochę się boi pod wiaduktem, bo huczy, ale tam po prostu idzie trochę bliżej człowieka. Nie polecamy go do domu z dziećmi, chociaż hero dzieci lubi. Jest jednak wielkim niezgrabnym słonikiem, nie zdającym sobie sprawy ze swoich rozmiarów. Lubi kogoś potrącić, nadepnąć, wiec połączenie z małymi dziećmi to nie jest dobry pomysł. Hero uwielbia też piłki oraz gumowe i dmuchane zabawki, może więc taką dziecku wyrwać z
ręki. Bardzo fajnie jeździ samochodem, nie łazi, nie piszczy (mamy przerobione długą trasę nad morze, na spokojnie przejechał). Z psami -
różnie. Ma dwie koleżanki - amstaffkę i buldożkę, z którymi chodzi na spacery, do tej pory obeszło się bez spiny. Na niektóre psy wyskakuje od razu, niektóre omija spokojnie. Na pewno więcej spina się w kagańcu, to obserwowaliśmy na szkoleniach. W nowym domu na pewno musi być jedynakiem. Koty zdecydowanie morduje, również inne zwierzątka, typu jeż, sarenka, dzik itp. Na wszystko poluje. Z powodu tego co przeszedł, hero jest psem, którego absolutnie nie wolno trenować. Jego trzeba wychowywać. Pies na wszelkie ostro wypowiedziane komendy reaguje warczeniem. Osoba, która będzie chciała "siłowo" przeforsować swoje, nie dogada się z nim. Trzeba go bardziej traktować łagodnie, ale
konsekwentnie. Na smyczy chodzi fajnie, ciągnie przez pierwsze 2-3 minuty z podniecenia spacerem, bo spacery uwielbia. Dosyć fajnie reaguje na przywołanie, w odludnych miejscach przychodzi bez problemu. W mieście oczywiście nie puszczamy nigdy luzem. Nie jest jednak typem mega sportowca. Trochę polata za piłeczkami, godzinę połazi i ma dość. Obecnie karmimy go taste of the wild pacifica (185 zł za 13, 6 kg - na ok miesiąc). Oprócz tego pies jest zdrowy i zaszczepiony. Nie jest kastrowany, w związku z jego lękliwą naturą narazie odradzono nam wycinanie. Bardzo chętnie odpowiemy na wszystkie pytania, kontakt do nas- "tata" 604-818-803, "mama" 607 718 768 (do końca sierpnia, potem tylko mailowo). Pamiętaj!
- adopcja zwierzęcia musi być przemyślana
- złożenie oferty nie jest jednoznaczne z otrzymaniem zwierzęcia- zastrzegamy sobie prawo wyboru domu dla zwierzaka- osoba chcąca adoptować zwierzę zgadza się na wizytę przed adopcyjną oraz wizyty już po adopcji.
- bezwzględnym warunkiem adopcji zwierzęcia jest podpisanie umowy adopcyjnej

kontakt:
Amstaffy Niczyje 604-818-803

Ferdek


kocurek 2,5 miesiąca. Domowy, grzeczny, śliczny. Rezolutny, odważny. Lubi się bawić. Jest bardzo ciekawski. Korzysta z kuwety. Kontakt w sprawie adopcji

Schronisko dla zwierząt Wrocław

http://www.schroniskowroclaw.pl/zwierzeta_do_adopcji.html

ACHILLES (ur. 1991, w Tarze od 03-2006)

Ten ponad dwudziestoletni gniady wałach trafił do naszego Schroniska razem ze swą urodziwą złotokasztanową przyjaciółką Penelopą z takiego samego powodu, z jakiego setki koni trafia każdego roku do rzeźni... Jego właścicielka miała kłopoty finansowe. Nie było jej stać na utrzymanie koni. Często realizując swoje marzenie możemy niezupełnie przewidzieć jego konsekwencje. Ludzie kupuję konie, bo mogą, ale czasem los bywa przewrotny - kończy się praca, upada firma,
a zwierzęta trzeba leczyć, karmić, szczepić, odrobaczać, wzywać kowala... Koszty utrzymania tych zwierząt są bardzo duże. Ważyły się ich losy, ponieważ oba konie nie nadawały się ani do szkółki, ani do rozpłodu - Achilles ma bardzo chorą nogę, a Penelopa jajniki, przez co nie mogła zostać mamą. Koń nieprzydatny do żadnej pracy, z którego nie
ma potomstwa, właściciel, który sam ledwo wiąże koniec z końcem - takich przypadków jest wiele, a rozwiązanie najczęściej jedno: rzeźnia. Na szczęście udało się i Achilles wraz z Penelopą trafili do nowego domu, w którym pozostaną już do końca swoich dni, bezpieczni, niezależnie od tego, czy nadają się pod siodło, czy już nie. Achilles przestał być oceniany według przydatności, jak jakiś przedmiot - jest traktowany jak żywa istota, która nie musi być „użyteczną”, by móc żyć. W okresie
stajennym Achilles mieszka w stajni Suskiej, naszym „domu końskich staruszków”, gdzie jest na specjalnej diecie ze względu na zaawansowany wiek. Mimo choroby bawi się z zaprzyjaźnionymi końmi i w okresie pastwiskowym dzielnie przemierza odległe zakątki łąk. Jest łagodnym i bardzo grzecznym, a zarazem odważnym koniem, nie sprawia problemów i chętnie pałaszuje marchewki prosto z dłoni. Jego stałą „ekipą” jest teraz grupa starej klaczy Czesnej, w której skład wchodzi też Mała, Sekret i dziadziuś Lir. Achillesem wirtualnie i nie tylko opiekuje się: Leahmarie Domagalska z Pułtuska, Janusz z Warszawy oraz Kasia z Łodzi. Obecnie Achilles otrzymuje ok. 140 zł miesięcznie na swoje utrzymanie. ...a jego utrzymanie kosztuje zdecydowanie dużo więcej! Dlatego prosimy, abyście i Wy mu pomogli! Achillesa można adoptować w pojedynkę a także wspólnie z partnerem, rodziną, przyjacielem, z całą klasą, szkołąlub działem w firmie. Wystarczy już 20 zł miesięcznie, by dać mu trochę dobroci od świata ludzi. Ten konik naprawdę potrzebują pomocy Dobrych Ludzi! Więcej na temat wirtualnych adopcji: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151215523931503.445544.298099306502&type=1&l=2d38c73046 oraz pod adresem mailowym: adopcje@fundacjatara.infol

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW